Dziennik Rutgera Aszeberga, bitwa pod Chojnicami w 1657 r. i krzyż przy drodze

Po zagłębieniu się w genealogię rodu Aszeberg okazało się, że Rutger Aszeberg – dowódca wojsk szwedzkich – to rzeczywiście nasz krewny. W tym wpisie jeszcze o tym spekulowałem, ale dzisiaj to pewne.

Umiejscowienie Rutgera Aszeberga w naszym drzewie naturalnie skierowało moje zainteresowanie na okres jego aktywności w Polsce. Pojawiło się zatem od razu pytanie – czy zostały po nim jakieś ślady?

Warto wspomnieć o trzech:

  1. Dziennik oficera jazdy szwedzkiej 1621-1681 autorstwa Rutgera von Ascheberg. Świetna praca w tłumaczeniu i opracowaniu Wojciech Krawczuk. Na szczególną uwagę zasługuje wstęp do tej pracy, z którego można dowiedzieć się sporo o Aszebergu oraz jego działalności, także na terenie Rzeczpospolitej w czasie Potopu Szwedzkiego. Dziennik ten dostępny jest w internecie np. tutaj >> oraz na blogu: Krawczuk,W._Rutger von Ascheberg.Dziennik oficera jazdy szwedzkiej
  2. Bitwa pod Chojnicami. Bitwa ta (a właściwie raczej potyczka) miała miejsce 2 stycznia 1657 roku. Można o niej przeczytać w Wikipedii. Wydarzenie to wiąże się z tym, że Ludwika Maria Gonzaga, królowa Polski, chciała dotrzeć do swojego męża Jana Kazimierza, który był wówczas w okolicach Gdańska. Żeby spotkać się z mężem musiała jednak przejechać przez tereny zajęte przez Szwedów. Król szwedzki Karol Gustaw chciał co prawda królowej zapewnić bezpieczny przejazd, ale ona odmówiła. O pomoc w wyprawie na Pomorze poprosiła Stefana Czarnieckiego. Właśnie podczas tej podróży orszak został zaatakowany przez szwedzkie wojsko dowodzone przez pułkownika Rutgera Aszeberga. Polskie wojsko – zaskoczone atakiem – wycofało się do Nakła. W sumie wiec do bitwy nie doszło. Wycofujący się Szwedzi zostali zaatakowani przez polskie oddziały i mocno przetrzebieni. Efekt jest taki, że pomiędzy polskimi a szwedzkimi historykami trwa spór o to, kto zwyciężył. Fantastycznie opisał to właśnie Wojciech Krawczuk we wstępnie do wspomnianego Dziennika.
  3. Krzyż przy drodze krajowej nr 22. Na fejsbukowym profilu Człochowskiej Grupy Eksploatacyjnej natrafiłem na bardzo ciekawą notkę. Poniżej cytuję jej spory fragment:

Jadąc drogą krajową nr 22 z Człuchowa do Chojnic, tuż za Rychnowami, na niewielkim wzniesieniu po prawej stronie wśród pól stoi żelazny krzyż. Krzyż stoi tam wydawać by się mogło od zawsze. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek po co on tam stoi i czego jest świadectwem? Otóż wspomniany krzyż ma związek z bitwą pod Chojnicami z 1657 roku, która odbyła się tu (…) w nocy z 2 na 3 stycznia 1657 roku (…). Po zabezpieczeniu królowej (chodzi w wspomniany powyżej atak na jej orszak) wszystkie wojska polskie zaczęły się szykować do bitwy, jednak Aschenberg w porę wycofał się, ścigany przez Czarnieckiego. W pościgu tym zabito ok. 300 Szwedów, pojmano wielu z nich oraz zdobyto 3 chorągwie. Reszta zdołała się schronić w zamku człuchowskim (…). I tu mamy związek z Rychnowską Golgotą (zwaną też Górą Krzyżową lub Góra Szwedzką), czyli krzyżem postawionym za Rychnowami przy drodze Człuchów – Chojnice.

Podczas budowy drogi bitej, tzw. traktu królewskiego z Berlina do Królewca (dzisiejsza tzw. “berlinka”), w 1826 r. na przyległych polach znaleziono szczątki ok. 2 tys. Ludzi (najprawdopodobniej są to polegli po chojnickiej bitwie oraz zmarli w skutek zarazy panującej w szwedzkim obozie). Zebrano je i złożono w zbiorowej mogile, nad którą ustawiono kamienny kopiec i wyniosły żelazny krzyż. I tak ów krzyż stoi od wielu wieków w miejscu zbiorowej mogiły Szwedów (…).

Jedno ze zdjęć tego krzyża jest w zdjęciu tytułowym

Mnie dziwi tylko liczba znalezionych szkieletów – 2000. Aszeberg miał stracić 200-300 ludzi. Skąd zatem taka ilość? Być może zagadka ta czeka jeszcze na wyjaśnienie. Niemniej jednak muszę pamiętać, by zatrzymać się kiedyś pod tym krzyżem – wszak tam spoczywają żołnierze walczący pod komendą Rutgera Aszeberga.

About the Author

Karol Sienkiewicz
Author with 181 posts
More about Karol Sienkiewicz

Related Articles

Leave a Comment